AutentikaAutentika

Blog

Agencje interaktywne na Facebook

Wydawać by się mogło, że będzie to kolejny tekst w sieci o „kluczowej roli i nieuchronnym rozwoju portali społecznościowych”.  My jednak zdecydowaliśmy się spojrzeć na temat bardziej od środka branży i sprawdzić „zawartość cukru w cukrze”, a konkretniej: jak wyglądają profile samych agencji interaktywnych na Facebooku.



Mówi się, że potencjał społecznościówek jest praktycznie nieograniczony. Zatem zupełnie naturalnym wnioskiem wydaje się być stwierdzenie, że najlepszy dowód na to znajdziemy na profilach ekspertów od reklamy internetowej. Wzieliśmy więc pod lupę około 40 polskich i zagranicznych agencji zwracając baczną uwagę na ich „pomysł  na Facebooka”. I tak wśród 17 polskich 10 z nich posiadało swoją stronę lub grupę. Podobnie przedstawiała się sprawa z agencjami zagranicznymi – na 20 przeanalizowanych, na Facebooku znaleźliśmy połowę.

Główną, co zapewne nikogo nie zdziwi, akcją podejmowaną przez redaktorów było zamieszczanie nowinek z życia firmy. Znalazły się tam informacje o nowych pracownikach, zrealizowanych projektach, otrzymanych nagrodach, feed z firmowego bloga. Były również odnośniki do wpisów na portalach i blogach branżowych, w których pojawiły się wzmianki o agencji lub wypowiedzi jej menedżerów. Średnio pojawiały się po 4 wpisy na tydzień. I, co może zdziwić, w przeważającej większości przypadków na tym się sprawa kończyła. Czyżby to wszystko, co może zaoferować nam tak popularna w tych czasach forma komunikacji?

Analizując „fanów”(Polska – ok. 200-300 fanów, najwięcej – co nie dziwi – posiadała K2; zagranica - 300-400) oraz komentarze pozostawiane na profilach można zauważyć ciekawą prawidłowość: są to głównie obecni i byli pracownicy danej agencji, bądź też ludzie z branży, lubiący wiedzieć „co tam w trawie piszczy”. Atywność obserwatorów nie była za duża - najczęściej ograniczali się do „lubienia” postów. Od konkurencji pojawiały się gratulacje za otrzymane nagrody, częściej jednak sami pracownicy „potwierdzali prawdziwość postów”. Zatem dla takiej grupy odbiorców powyższa treść w zupełności wystarczy. I kropka.

Czy opłaca się prowadzić mikrobloga, tylko po to, aby zaspokajać ciekawość ludzi z branży i (jak to ktoś u nas powiedział) „taplać się we własnym sosie”? W brew pozorom stwierdzamy, że tak. Po pierwsze dlatego, że Facebook wydaje się być najmniej formalną, przez co najszybszą w dzisiejszych czasach formą komunikacji z otoczeniem. I to nie tylko komunikacji z konkurencją, ale również z potencjalnymi przyszłymi pracownikami (niektórzy przeprowadzali swoistą rekrutację z wykorzystaniem wpisów na tablicy) oraz dziennikarzami i blogerami poszukującymi ciekawego i świeżego tematu. Dodatkowo forma mikroboga daje nam możliwość poruszenia tematów, które wydają się być za małe na opisanie ich na agencyjnym blogu, ale wciąż jednak czujemy, że kwestie warto gdzieś poruszyć, żeby nie zginęła.

Z ciekawszych akcji przeprowadzonych przez polskie agencje naszą uwagę zwrócił Digital One. Na pewien okres „panowanie nad profilem” przejeła tajemnicza postać. Po jej wpisach użytkownicy mieli odgadnąć jej tożsamość, na zwycięzcę czekała nagroda. Kolejny pomysł – tym razem od adv.pl – zrealizowany przy okazji „Dnia Czystego Biurka” miał bardziej zaktywizować fanów. Agencja zachęcała do przesłania zdjęć swoich biurek.

Fajnie, fajnie, ale „co z tą konwersją?” ktoś może spytać. Otóż naszym zdaniem w tym momencie próżno się spodziewać pozyskiwania klientów poprzez nasz profil. Dla nich wciąż najlepszym i najbardziej wiarygodnym źródłem informacji pozostaje wujek Google i strona internetowa z naszymi realizacjami. Pozostaje zatem zbierać fanów i czekać na lepsze czasy.

PS Paweł, dzięki za zbadanie tematu.

Komentarze (0)

Kategorie: Autentika Facebook

Komentarze (0)

Dodaj komentarz

  • wymagany
  • wymagany