Ogród.tv – pierwsza w Polsce filmowa społeczność ogrodowa właśnie rozpoczęła swoją działalność. Stworzenie i wykonanie projektu Autentice zleciła firma Leroy Merlin.
Ogród.tv jest platformą wideo, która ma na celu zebranie i zaprezentowanie w jednym miejscu wszystkich interesujących filmów związanych z tematyką ogrodową oraz przede wszystkim zaangażowanie użytkowników w tworzenie autorskiego contentu – przesyłanie własnych materiałów wideo.
Jest to nowy pomysł na gruncie polskiego Internetu, ale powstały na skutek połączenia dwóch dobrze znanych, istniejących już od dłuższego czasu trendów: ciągłego wzrostu popularności form wideo oraz stale zwiększającej się liczby użytkowników portali tematycznych. Wierzymy, że takie połączenie jest pomysłem, który ma szansę na sukces.
Ogród.tv jest już kolejnym owocem naszej współpracy z Leroy Merlin. Do tej pory Autentika stworzyła dla tej marki dwa serwisy internetowe – wortal o tematyce ogrodowej www.ogrod.leroymerlin.pl oraz internetową wersję magazynu wnętrzarskiego „Dom z pomysłem”. To jednak nie wszystko. Obecnie w realizacji jest jeszcze jeden projekt, będący nowością w naszej ofercie. Przygotowujemy serię krótkich filmów – reportaży ukazujących barwne środowisko działkowców.
Czy powinno się tworzyć strony internetowe, które zachwycą użytkowników oprawą graficzną, ale swoją nawigacją sprawiają, że pogubią się oni już po kilku kliknięciach?
W 1943 roku amerykański psycholog Abraham Maslow przedstawił po raz pierwszy swoją teorię hierarchii potrzeb ludzkich. Teorię, którą dziś dobrze znamy jako „piramidę Maslowa”. Głosi ona, że ludzkie potrzeby są zaspokajane w określonej kolejności – od najbardziej podstawowych aż po te najwyższe, które aktywizują się dopiero po zaspokojeniu potrzeb niższych rzędów.
W skrócie - Maslow uważał, że kiedy ktoś jest głodny, czy też czuje, że jego życie lub zdrowie znajduje się w zagrożeniu, nie będzie myślał o zaspokajaniu takich potrzeb jak potrzeba uznania czy czy też potrzeba samorealizacji. Dopiero gdy spełni potrzeby fizjologiczne oraz potrzeby bezpieczeństwa, będzie mógł zając się realizacją potrzeb wyższych rzędów.
Do dziś koncepcja Maslowa znalazła zastosowanie w takich dziedzinach życia jak m.in. edukacja, sposoby motywacji oraz marketing. Teraz okazuje się, że jest również bardzo pomocna przy projektowaniu stron WWW.
Smashing Magazine opublikował artykuł Stevena Bradley’a, który odnosi teorię hierarchii potrzeb ludzkich Maslowa do sposobu projektowania serwisów internetowych. Idąc śladami Maslowa Bradely pokazuje graficzny model tej hierarchii, czyli piramidę potrzeb dla projektowania stron WWW.
(ilustracja: http://www.smashingmagazine.com/)
Idąc po kolei od dołu, czyli od potrzeb najbardziej podstawowych do tych najwyższych, na piramidzie znajdują się: funkcjonowanie, niezawodność, użyteczność (usability), możliwości oraz innowacyjność. Przyjrzyjmy im się bliżej.
Funkcjonowanie
Każdy projekt musi przede wszystkim wykonywać swoje podstawowe zadania, czyli funkcjonować. Tak jak telefon komórkowy musi pozwalać na wykonywanie i odbieranie połączeń telefonicznych, informować o nadchodzącym połączeniu, wysyłać SMS-y, tak strona internetowa zawsze musi posiadać możliwość oglądania jej w przeglądarce internetowej, nawigowania po niej i klikania w aktywne linki. Dopiero spełnienie tej potrzeby pozwala nam na przejście na wyższy poziom hierarchii.
Niezawodność
Kolejną potrzebą jaka powinna być zaspokojona jest potrzeba niezawodności. Tak jak w przypadku telefonu, samochodu, czy jakiekolwiek innego urządzenia, użytkownik chce mieć pewność, że zadziała ono tak samo za każdym razem, kiedy zechce go użyć. To samo tyczy się stron WWW. Muszą być niezawodne i stabilne.
Użyteczność
Inaczej usability, czyli ergonomia zaprojektowanej strony – to czy jej nawigacja jest intuicyjna, czy łatwo odnaleźć na niej interesujące informacje. W skrócie – czy jest łatwa i wygodna w obsłudze.
Możliwości
Kiedy spełnimy już 3 pierwsze, podstawowe potrzeby, możemy wejść na poziom możliwości, czyli elementów, które nie są już niezbędnym minimum, aby nasz projekt był w ogóle udany. Są do dodatkowe funkcjonalności. Tak jak np. telefony komórkowe mają możliwość robienia zdjęć lub odtwarzania muzyki, tak nasz serwis możemy wzbogacić w ponadstandardowe możliwości. Są to np. zaawansowane opcje wyszukiwania lub dodatkowe aplikacje, widgety itp.
Innowacyjność
To potrzeba najwyższego rzędu. Coś, co sprawi, że nasz projekt będzie jedyny w swoim rodzaju. Coś, co wyróżni go z pośród wielu innych. Może to być np. wyjątkowe opracowanie graficzne lub też jakaś szczególna funkcjonalność. Tu właśnie jest miejsce na naszą kreatywność.
O ile piramida Maslowa często poddawana była krytyce (np. dlatego, że zaprzecza ona istnieniu altruizmu), o tyle jej adaptacja na potrzeby projektowania stron WWW (i projektowania w ogóle) budzi chyba mniej kontrowersji.
Oczywiście można powiedzieć, że woli się projekty zachwycające oprawą graficzną i mające pewne niedoskonałości, niż te perfekcyjnie wykonane, ale w ogólnym wyrazie nijakie. Jednak, kiedy się dobrze zastanowić, czy projekt, który przejdzie po kolei przez całą piramidę i dotrze na jej szczyt, nie pomijając po drodze żadnych poziomów nie okazuje się być projektem idealnym? Chyba tak. A do ideałów powinniśmy dążyć.
Czy można zorganizować konferencję prasową dla kilkudziesięciu dziennikarzy i pokazać na niej prezentację multimedialną przygotowaną w starym, dobrym Power Pointcie? Można, ale kiedy jest się taką marką jak Bayer HealthCare i ma się do uczczenia 50. rocznicę wprowadzenia na rynek pierwszej pigułki antykoncepcyjnej, to wypada przygotować coś efektowniejszego.
W ten sposób Autentika została zaangażowana w przygotowanie prezentacji dla marki Bayer HealthCare. Zadanie, jakie firma postawiła przed nami, nie było łatwe. Prezentacja miała ukazać najważniejsze kroki w rozwoju doustnej antykoncepcji hormonalnej w ciągu ostatnich 50 lat, na tle najistotniejszych wydarzeń kulturowych. Nasza rola polegała na napisaniu scenariusza, przygotowaniu grafiki, zorganizowaniu nagrania lektorskiego, doborze muzyki i wreszcie na animacji. Dość długi czas trwania prezentacji (około 10 minut), duża liczba faktów, które miały być w niej zawarte oraz chęć stworzenia atrakcyjnego pokazu sprawiły, że firma Bayer postanowiła postawić na niestandardową i dość odważną kreację.
Prezentacja została podzielona na 7 rozdziałów - 5 dziesięcioleci oraz wstęp (początki antykoncepcji, od starożytności do XX wieku) i zakończenie (przyszłość pigułki antykoncepcyjnej). Każdy rozdział został przygotowany tak, by wprowadzał widzów w klimat charakterystyczny dla danego czasu. Efekt ten staraliśmy się uzyskać poprzez dynamicznie animowaną grafikę oraz rozpoznawalną muzykę (np. lata 70-te - parkiet, dzwony i buty na koturnach, a w tle Stayin' Alive Bee Gees). Przez wszystkie rozdziały przeprowadzał widzów głos lektorki. Staraliśmy się, by było kolorowo, dynamicznie i atrakcyjnie. Częściowe efekty naszej pracy możecie obejrzeć w krótkim wideo poniżej.
MMP24 to następca serwisu dziennik.media.com.pl, czyli wortalu newsowego o tematyce media, marketing i reklama.
Nie milkną debaty na temat płatnego contentu w sieci. Niektórzy planują, inni krytykują, część nie wierzy. Jeśli zastanawiacie się kto i ile może płacić za dostęp do najwyższej jakości świeżych informacji branżowych, mamy odpowiedź. Usługa MMP24 jest być może najdroższym tego typu produktem w polskim internecie, a pomimo tego od wielu lat ma stale rosnącą rzeszę odbiorców.
W ostatnich dniach Autentika oddała w ręcę abonentów serwisu nową wersję, której prezentację przygotowaliśmy poniżej w formie wideo:
Jak widać na przykładzie, gwarancja "bycia na bieżąco" i dostępu do niejednokrotnie ekskluzywnych treści, wystarcza klientom MMP24, by płacić bez mała 8 tys. zł za roczny abonament.
Facebook wprowadził pewną drobną, wydawać by się mogło, zmianę. Teraz przy każdym fan page’u zamiast buttona „Zostań fanem” pojawił się przycisk „Lubię to!”.
Facebook wytłumaczył tę roszadę słowną tym, że jest to krok w stronę „lżejszego i łatwiejszego sposobu łączenia użytkowników z czymś, co budzi ich żywe zainteresowanie” oraz „spójności i konsekwencji”.
Przycisk „Lubię to!” jest od dawna jedną z flagowych funkcjonalności Facebooka. Dzięki niej, użytkownicy mogą wyrażać swój pozytywny stosunek do wszelkich form aktywności swoich znajomych. Zamiast komentować czyjś wpis, zdjęcie, wideo, można po prostu kliknąć button „Lubię to!”. Szybciej i łatwiej – dlatego funkcjonalność ta zdobyła ogromną popularność.
Przedstawiciele Facebooka uważają, że wykorzystanie tego sformułowania w miejscu przyłączania się użytkowników do fan page’a (like page’a?) sprawi, że będą oni bardziej skorzy do klikania i nawiązywania takich kontaktów. Jak będzie, czas pokaże czy rzeczywiście ta zmiana może w widoczny sposób wpłynąć na statystyki. Na razie można zastanawiać się nad tym, jak zareagują marki, które teraz zamiast „fanów” posiadają „jedynie” „osoby, które lubią nas na Facebooku”.
Czyli podstawowe błędy, które popełniają prawie wszyscy, którzy rozpoczynają swoją marketingową przygodę na arenie social media.
Numer 10 – Nie bądź anonimową częścią korporacyjnej machiny, pokaż że jesteś człowiekiem
Numer 9 – Unikaj bezpośredniej reklamy. W social media zwykła reklama to spam
Numer 8 – Nie zapominaj, że social media to różny od tradycyjnego model komunikacji. Tu tak samo ważni jak Twoi znajomi, są znajomi Twoich znajomych. Właśnie w ten sposób rozchodzi się informacja
Numer 7 – Musisz mieć cel. Do różnych celów prowadzą różne drogi. Zastanów się, co chcesz osiągnąć, inaczej kręcisz się w miejscu
Numer 6 – Nie odsyłaj tylko do treści przygotowanych przez kogoś innego, sam musisz mieć coś ciekawego do powiedzenia
Numer 5 – Nie opisuj najbardziej błahych rzeczy jakie dzieją się w firmie. Nikogo to nie zainteresuje. Pisz tylko wtedy, jeśli masz coś ciekawego do powiedzenia
Numer 4 – Nie zapominaj o pozycjonowaniu. Wyszukiwarki to nadal podstawowe źródło informacji
Numer 3 – Bądź uczestnikiem nie obserwatorem. Śledź, pisz, komentuj. W ten sposób nawiązujesz cenne kontakty
Numer 2 – W social media wszyscy tworzą treści. Nie ignoruj tego. Spróbuj to wykorzystać. Zainspiruj innych do działania na Twoją korzyść
Numer 1 - Social media to kanał komunikacji. Musisz mieć zatem komunikat. Dbaj więc o ciekawe, wartościowe, świeże i oryginalne treści
Powyższy materiał może wydawać się trochę banalny, ale niestety większość z nas w praktyce popełnia te błędy. Dlatego warto przejrzeć sobie ten slideshow i zrobić mały rachunek sumienia. Tak naprawdę prowadząc jakiekolwiek działania w mediach społecznościowych, powinniśmy pamiętać o dwóch podstawowych rzeczach: o ciekawej i oryginalnej treści oraz o stałym, aktywnym kontakcie ze społecznościami. Jeżeli zapewnimy te dwa elementy, to social media same będą pracowały na naszą korzyść. Trzeba tylko mieć naprawdę dobre i świeże pomysły.
Na koniec jeszcze jedna uwaga - nie zapominajmy o planowaniu naszych działań. W social media, tak jak w klasycznych działaniach marketingowych i PR-owych, potrzebna jest nam spójna strategia i taktyka. Przykład Toyoty radzącej sobie z kryzysem, dzięki mediom społecznościowym i Nestlé, które spowodowało swój kryzys nieumiejętnymi działaniami w social media.
Inspiracją do napisania tego wpisu była poniższa prezentacja. Polecamy.
Facebook co jakiś czas wprowadza kolejne zmiany do swojego regulaminu oraz polityki platformy, które bezpośrednio dotyczą wszelkich działań komercyjnych. Dotyczą w teorii, bo w praktyce niewielu się tym przejmuje. Egzekwowanie regulaminu na FB jest praktycznie żadne (przynajmniej w Polsce). Parafrazując słynną już wypowiedź człowieka znanego jako „Miro” – Facebook to jeszcze dziki kraj.
W ostatnią środę (23 marca 2010) na blogu Facebooka pojawiły się wiadomości o kolejnych zmianach w polityce platformy. Dotyczą one działań developerów na FB i ograniczają możliwości ingerencji aplikacji w profile użytkowników.
Pierwsza z trzech głównych poprawek dotyczy otagowywania zdjęć. Przypominamy, że już od jakiegoś czasu nie można wykorzystywać tej funkcji do celów komercyjnych. Teraz dodatkowo można tagować tylko za pozwoleniem tagowanej osoby, a grafika musi rzeczywiście przedstawiać tagowaną treść (pamiętamy ostatnią masową akcję tagowania znajomych na screenach z gry The Sims, która rzekomo została właśnie udostępniona w wersji na Facebooka).
Druga poprawka mówi o konieczności dokładnego informowania użytkowników o zamiarze publikowania treści poprzez nasze aplikacje na ich tablicach (każdorazowo - nawet w przypadku uzyskania wcześniejszego, "globalnego" pozwolenia).
Trzecia zmiana sugeruje, że nie powinniśmy podsuwać użytkownikom możliwości automatycznego publikowania na tablicach wielu znajomych tej samej wiadomości dotyczącej naszej aplikacji, licząc na to, że właśnie tak zrobią, z powodu swojej nieuwagi lub nieznajomości działania platformy.
Ale kto by się tym przejmował? Słowa, słowa, słowa – zdają się myśleć, patrząc na wszelkie regulaminy, spece od działań marketingowych na FB i dalej robią swoje. Może i jest to jakaś metoda. Dopóki nie złapią za rękę, dopóty można tak się bawić. Ale prawda jest taka, że prędzej czy później (raczej prędzej) przyjdzie taki moment, że FB weźmie się za wszelkie tego typu partyzanckie działania (obecnie FB kompletuje polski team) i wtedy nie będzie już tak beztrosko. Więc może lepiej zawczasu wyrobić sobie odpowiednie nawyki, bo potem konsekwencje nieregulaminowych działań mogą być naprawdę nieprzyjemne.
No, ale żeby nie było tak ponuro, to na koniec piosenka o dzikim świecie.
Last but not least – jak mawiają Anglicy; lepiej późno niż wcale – jak mówi się w naszym pięknym kraju; ostatni będą pierwszymi – jak głosi Ewangelia (Mt 20,1-16), i jak powiedział w ostatnim odcinku Tańca z Gwiazdami Przemysław Saleta. Tak więc, stało się. Autentika wreszcie zawitała na Facebooka. I nie jest to byle jakie wejście. To wejście w stylu ninja. Z karata, z półobrotu i gwiazdką między oczy. Aaayyyhhaaa!!!
Ok. To prawda. Przyznajemy się bez bicia - jesteśmy jedną z ostatnich agencji interaktywnych, które pojawiają się na Facebooku. Powiecie: szewc bez butów chodzi. My odpowiemy: ninja bez butów się skrada. Jak napisał w swoim haiku legendarny samuraj i mistrz zen Bashō Matsuo: Podróżny śpi / Chora dzika kaczka / Tłucze się zimną nocą.
Zgłębianie wersów mistrza Bashō i długie miesiące medytacji wskazały nam z dokładnością co do jednego tygodnia odpowiedni moment na założenie naszego fan page’a. I nadszedł on właśnie teraz. W czwartym tygodniu marca - miesiąca w japońskiej tradycji nazywanego „yayoi”, co znaczy nowe życie. Tak więc, mimo nawału pracy, zmuszeni byliśmy znaleźć w końcu czas na odrobinę zdrowej autopromocji.
A cóż odnajdziecie na owym fan page’u? Same dziwy! Cuda na kiju, łososie w pomidorowym sosie, nunchaku, tajemne ciosy karate, nowinki z życia firmy i takie tam. Ale żeby już nie przedłużać, zapraszamy!