Retargetowanie.....i nasze pierwsze kroki
dodał Grzesiek, 2008-11-03 14:38:25Nawet na najprostszych projektach można się czegoś nowego nauczyć! Banalne, ale prawdziwe – i tak też właśnie było w tym przypadku. Udało się i w ciągu 7 dni powstał projekt „Retargetowanie” - praca szybka, przyjemna i jak już wcześniej wspomniałem pouczająca.
Projekt przygotowaliśmy na zlecenie Cube Group, partnera z którym już wielokrotnie współpracowaliśmy, współpracujemy i mam nadzieje nadal będziemy. Z chłopakami z CG świetnie się współdziała - szybka i konkretna wymiana informacji, krótki czas akceptacji, rzeczowe sugestie a ponadto partnerskie podejście do biznesu.

Być może ten niewielki projekt przeszedłby bez echa, ale natchniony artykułem zamieszczony na MEDIARUN postanowiłem podzielić się swoimi spostrzeżeniami – w kilku słowach opisać jak to wyglądało od kuchni. Samo retargetowanie to nic innego jak usługa umożliwiająca reklamodawcom pozyskanie Klientów spośród niezdecydowanych użytkowników Internetu. Cytując kolegów z CG: „Search Retargeting pozwala na zidentyfikowaniu w Internecie potencjalnych klientów, którzy szukali produktów lub usług, odwiedzili strony reklamodawcy, ale nie dokonali żadnej akcji. Dzięki naszej usłudze możemy z powrotem zachęcić ich do wejścia na stronę reklamodawcy w celu dokonania lub dokończenia określonej transakcji.”
Wspominając realizację „Retargetowania” pierwsza myśl jaka przychodzi mi do głowy to „filmik”. Tworząc stronę zdecydowaliśmy się przygotować krótki spot wideo (pierwszy w naszej karierze!), prezentujący istotę retargetowania. Z gracją słonia w składzie wiadomego towaru, zaczęliśmy stawiać pierwsze, jakby nie było historyczne, kroki w tej dziedzinie. Wątpliwości było sporo-co?, jak?, od czego zacząć? Z godziny na godzinę film nabierał kształtów: scenariusz, nagranie lektorskie, pierwsze slajdy…. Muszę przyznać, że w trakcie tego tygodnia mieliśmy niezły ubaw przeplatany zgrzytem zębów. O ile animacja okazała się rzeczą dość prostą, to synchronizacja z podkładem dała się nam wyjątkowo we znaki. Szczególne chapeau bas dla Radka, naszego animatora, za cierpliwość, której ogromem musiał się wykazać. „Radek przytnij, Radek niech wolniej mówi, Radek teraz za wolno -zróbmy szybciej…”
Dla chcącego nic trudnego. Co prawda wiemy, iż nie jest to szczyt możliwości animacji internetowej, ale zważywszy na pionierskość produkcji nie wypadło najgorzej, prawda? Dla tych, którym wideo się zwyczajnie nie podoba mam raczej złą wiadomość – spróbujemy ponownie! Hollywood NADCHODZIMY! Jeszcze im nakręcimy Titanica.
















